NARODZINY « POVERELLO »

1. Kto jest zalożycielem ?

Kiedy JEAN odnalazł JEZUSA chciał dzielić się swoim szczęściem.Za przykładem KAROLA DE FOUCAULD, chciał żyć ewangelią nie przy pornocy słów, lecz przez konkretne zaangażowanie. Karol de Foucauld poszedł na pustynię, Jean żył w Brukseli. Nie jest to pustynia piaszczysta o niesprzyjającym klimacie , ale pustynia betonowa i zobojętniała. Jak brat Karol , Jean chciał dzielić swoje życie z ludżmi opuszczonymi. Chciał być do icli dyspozycji, dać ini trochę przyjażni, żyjąc po prostu w ich dzielnicy, będąc tam z nirni obecny. W ten sposób przybył do dzielnicy Maroll6w w Brukseli, znanej ze swojej biedy. Pozwólmy jemu samemu opowiedzieć swoje życie.

2. Młodość.

Urodziłem się w Courtrai w 19191: Miałem brata i mlodszq siostrę, zmarłą bardzo w'cześe i e.

Moi rodzice byli glębolco wierzący. Zawdzięczana niezmiernie dużo ich przykładowi,

nawet jeśli nie rozioniałeni znaczenia niektórych ich slow i czynów aż do 55 roku życia, kiedy to Bóg rzucił mnie na kolana. Mania wracająca ze skórą zdartą na stopach

z porannej pielgrzymki i wznawiająca drogę iiazajittrz...lata stający się czlonlciein Trzeciego Zakonu Św. Franciszka, modlący się każdego dnia tui różańcu, po tynt jak zawal serca zrujnował jego zdrotivie...litaiiie w pierwszy piątek miesiąca odstawiane na kolanach w rodzinie...żlóbki Bożonarodzenioive...tyle niezatartych wsponmieii. Moi rodzice byli surowi, ale sprawiedliwi; wspominam ich jako ludzi prawdzhtych, autentycznych, uczciwych, te wartości zawsze cenilem. W szkole podstativowej lubiłem wyklady Braci; później iv giiinnazjunn w- Cotn°trai, nawet eksterniści musieli być obeciii od 030 raiio(msza obowiązkowa) do 7h wieczór: TV niedzielę także. Byl to okres raczej suroivy. W 19341: ojciec nnój zostal przeniesiony clo Sciiiit-Nicolas-Waes, a ja zntienilem gimnazjum. Atmosfera była tam swobodniejsza, między, innymi dzięki skautingowi. Moi rodzice i wychowawcy przekazali mi jeden skarb: wiarę. Nawet ich wyniagania inialy bardzo pozytywny n yinial:

W gimnazjitin byłem zainteresowany Misjami; skończywszy retorykę i-ozpoczęłeni studia filozoficzne u Bialych Ojców Nci początku drugiego roku zi nienilem kierunek i zopisalein się na wydział medyczny w Louvain. Moje ostatnie lata studenckie przypadły na czas okupacji. W 19451: zostalem wcielony jako lekarz do oddzial6w okupi jących Niemcy. Miasta zdewastoivatne, fala uchodźców przybyłych ze wschodu, iłurnty samotnych kobiet, miIionv rozbitych rodzin, gl6d... W czasie moich studiów unhvei-svteckich moja wiara stopniowo

wyparowała: kiedy nucie zdeniobilizowali zainstalowalem się jako lelcarz ogólny w Louvain.

3. Życie zawodowe

Byl to czas, kiedy lekce-ze ogólni odbierali jeszcze porody it' domu. Podczas długich nocnych oczekiwaii, poprzedzających narodziny, często wyshichiiialein zvvierzeii rodzinnych. Ustiviadoiniłein sobie rozmiar i znaczenie ignorancji ofoczającej dziedzinę seksualną. Nikt nie mowil prawdy, panowały: obatity, zakazy i skrytość. Po 10 latach medycyny ogólnej zdecyclowalem się specjalizować w selcsitologii. T naszyte kraju nigdzie jej lnie wykładano; podróżowałem więc aby spotkać innych badaczy; następnie zainstalowalenn się iv Brukseli jako seksuolog. Nie bi-akoivalo pracy podczas tych 30 lat praktyki. Konsultacje trwały od 8 rano clo 23-ej, kiedy to spożyn'ałena mój jeclvny cieply posiłek w' towarzystwie mojej żony, która pomagała ini ustalić prograni zajęć na następny dzieli. Byłem róivnież regularnie iiyznaczany jako ekspert sądowy w spra wach ti-tiyki-oczeń seksualnych; spotylcalein więc w'ięż1tiów, pacjentów klinik psychiatrtycznvch. Zoiganizowałeinsetki konferencji dotyczących problematyki seksualnej. Moje praktyki religijne spadły do zera, iiaoja żona zacho wala glębokq wiarę.

Któregoś dnia 1973r upadłem koinpletnie wyczerpany podczas konsultacji. Ocsylowałein pizez 8 goclziin między Zycieiln a Śnnercią, trapiony' straszn 'mt lękami. Do dz1Ś inne to clziwi i niepokoi, dlaczego lnie ntyślalem wtedy o Bogit. Kiedy już nadawalem się do transportu, rodzina iipviozła nonie w Ardeny, gdzie nabyłein wcześniej stalą posiadłość. Tt-zeha było iniesięcy, abym doszedł do siebie. Mi',śIalen i o powrocie do Brukseli i po(jęciii Ioiisuliacji,

postanowilein jednak odpocząć, gdyż byłoby to jeszcze zbyt męczące. Mialemwszystko,

żyłem jak książę, zdecydoivalem nie wracać więcej do Brulcseli i korzystać z pieniędzy, na które jak sądzilelii zasłużyłem sobie. Jednak nie znajdywałem spokoju.

4.Nawr6cenie

PAN oczekiwal na zakręcie. W 1975r pierivsze spotkanie, z wyglądu batialne, wstrząsnęło runą. Byłem zgjęly szczotkowaniem konia, gdy nadvzedl okoliczny farmer, którego znalem. Zamieniliśmy kilka słów, gcly nagle wypalil prosto z mostu: a Oj tak, doktorze! Wżyciu martwimy się za bardzo o nic nie znciczące rzeczy! ». Byłem rozdrażniony i niezadoivolony, ale jego uwaga nie dawala mi spokojit. Nieco później proboszcz z sąsiedniej wsi złożyl mi wizytę. Poruszaliśtny różne ternary, nie koniecznie religijne. Byleni uderzony autentyzmem tego człowieka, czulem , że jest bardzo oddam; głęboko zaangażowany, nie przywiązany do dóbr materialnych. W moim umyśle rodzily się pytania: a Jaka jest jego motywacja?Skąd bierze się jego siła, aby żyć w ten sposób? »

Następnej niedzieli byłem w jego kościele.Pragnąleln asystować podczas jego mszy, jego,nie kogo innego. Na początku Eucharystii, ksiądz zapowiedział a Będę wain mówil o cierpieniu ».Myślalem wgłębi duszy: a Cierpienie? Czy może nucie czegoś jeszcze nauczyć t en mały proboszcz à propos cierpienia? Tyle się o niego otarłem od przeszło trzydziestit lat » Podczas homilii celebrant podjąl w sposób naturalny: a Powiedziałem, że opoivietii ivain o sensie cierpienia ». Jednocześnie wskazał nam z wolna prały krzyż. Ridzialem setki krzyży tiv moim życiu ... Tynt razem, rnój świat zawalił się. Zacząłem płakać jak dziecko. Wchodząc do tego kościoła jako wielki Pan, bylem teraz kituś malutkim, skruszonym, na kolanach. Miażdżyła ranie jedna myśl: <(Jezus wydał się za ciebie aż do ostatniej kropli swojej krwi. A ty,... ty.., ty nic nie zrobiłeś dla Niego, zaponuiialeś o Niiii ». Po mszy odszukałem księdza: a Nie wiem kto mnie porival...A on odpowiedzial: a Widzialem...Spotkałeś PANA; On szukał cię od dawna, ale ty tnie chcialeś Go uwidzieć; teraz, kiedy dobrze mit się przejrzałeś, On cię już nigdy nie zostawi)). Prawdę mówiąc, nic z tego nie rozraniałem. Proboszcz dal nai książkę a W sercu tlumów » napisaną przez René Moillawne i opisującą żucie iLtalvch Braci od Jezusa, iteziiiow Karola de Foitcauld. Godzinę wcześniej nie przi jąlbyrn książki lab zaakceptowałbym z grzeczności, przed włożeniem jej gdzieś. Pomyśleć! Ja i książka o ditch o ivości?! Ale faszystko się zinienilo. Historia Brata Karola zaJascynowala iiiiiie: Jeszcze ktoś prawdzitay, całościowo, bezkonapromisovty Oddalem się modlitwie: Przeczytałem Nowy Testament; entuzjazmowałem się historią innych a gwiazd » między itczniami Jezusa: Teresy z Lisieux, której książkę a Dzieje duszy » traktoivałem przedlem z pewnym lekceważeniem, wzruszając ramionami; Franciszek z Asyżu, Don Bosco, Sw Wincenty à Paulo. Po rokit poszitkAvaii, rozmyślaii i modlitwy, poczutem ,ze poivinienenu coS zrobié, zwr6cié się kit najbardziej odrzuconym, kit tynt którzy nie mają nic.


5. Do Braikseli

Pewnego dnia, iv porozumieniu z moją żoną, którą dane mi było odnaleźć w wierze i modlitivie, spakowałem walizki i powróciłem do Britkseli, do dzielnicy Maroll6iv; moglem zamieszkać przy ul. Tanneu s, at Ojców Kapucynów. Miesiącami przebiegałem dzielnicę, dzwoniąc do drzwi, rozmawiając z ludźmi, odkrywając nievpodzietivcn q nędzę. - Staruszka powyżej 80 lat, dysponi jąca pokoikiem na 4 piętrze przybitd6wki; ani wody,ani gazu, ani elektryczności; drżąc z gorączki, bela zmuszona, w zimie, do schodzenia na podwórze aby skorzystać z ubikacji...- Albo inna, która a vvidziała niebo » w dosłownym znaczeniu gdy byla vv łóżku: dach domu byl dziurawy.

Pewnego wieczoru widziałem człowieka aunier(jącego z nędzyna ulicy. Nikt rwie inten venioival.

Podjęleiii szybko decyzję: w tej dzielnicy, trzeba dać do dyspozycji wszystkich żywność warfościoivą i tanią. Ludzie powinni móc pi-z i jść, ogrzać się, znaleś(,, się it, środowisku różniącym się od dotychczasowego. Tcik zostało założone w 1978r a Poverello », przy współpracy innych wolontariuszy; najpierw ityclawało zatpę, kawę i kanapki za 5 F, następnie olworzylo swoje podwoje.

6. 30 lipca Jean nas opuścił.

Cierpial tylko kilka dni. Wszystko zaczęło się od niewielkiego przeziębienia, rodzaju letniej grypy. Gdy po dwóch dniach nie było poprawy, poszedł do szpitala na badania. Stwierdzono zapalenie płuc i przez ostrożność trafił na oddział intensywnej opieki. O 19-tej wieczór doszło do nieodwracalnego zatrzymania pracy serca. Opuścil nas następnego dnia okolo godziny 9-tej 15.

Wszyscy byliśmy świadomi, że któregoś dnia Jean nas opuści, ale nikt sobie nie wyobrażał, że nastąpi to tak brutalnie, bez możliwości pożegnania się. Wiadoiność o śmierci Jean'a rozeszła się błyskawicznie w całym kraju za pomocą prasy, radia i telewizji. Wszyscy byli poruszeni i ze wszystkich zakątków kraju otrzymaliśmy wyrazy współczucia i wsparcia. Jean był znany i kochany w wielu środowiskach.Wiele osób, które go spotkaly, niegdyś jako lekarza, ale też w ciągu tych ostatnich dwudziestu lat jako założyciela i inspiratora Poverello, mówiło o nim z podziwem i uznaniem. Dar ze swojej osoby i zaangażowanie aż do ostatka stanowią przykład i wsparcie dla wielu.

We wtorek 4 sierpnia Jean został pochowany w Ardenach. Byly przy tym obecni: rodzina, przyjaciele i jego bliscy wsp6lpracownicy. Eucharystia była wzruszająca

i pełna nadziei, w przepelnionyin kościele, uświetniona przez chór parafialny. Wszyscy byli przekonani, że to nie był koniec, lecz przejście do życia wiecznego. Jean sam wierzył w to niezbicie. W Banneux żegnał się niekiedy z osobami składającymi mu wizytę mówiąc: « Do zobaczenia, tutaj lub w niebie. » W sobotę 8 sierpnia, wielka rodzina Poverello pożegnała się z Jean'em. Było nas ponad tysiąc pięćset. Od tej eucharystii, która odbyla się w Banneux i której przewodniczył Mgr. Houssiau, biskup Liège, wydawało się oczywiste, że każdy rozumie doskonale czego Jean by sobie życzyl i w jaki sposób inożeiny inu podziękować za to czego dokonał. Siostra Cecylia bardzo dobrze to wyraziła w swoim powitaniu: « Wiemy, że jego pragnieniem bylo, żebyśmy kontynuowali. Prośmy o siłę, aby poprowadzić dalej dzieło jego życia i aby podtrzymywać jedni drugich. » Mimo odejścia Jean'a Poverello wciąż trwa. U wszystkich wolontariuszy jest obecne pragnienie kontynuowania jego dzieła. Poverello rzeczyNviście pełni inisję w naszym społeczeństwie. Otrzymaliśmy przeslanie, które mamy przekazać, nie aby się pokazać, ale robiąc każdego dnia co w naszej mocy, by ludzie, którzy nic nie mają, poczuli na nowo, że są przyjmowani z wielką serdecniością.

GŁOŚCIE EWANGELIĘ NIE SŁOWAMI, ALE CZYNAMI.